Wpis bardzo osobisty

Wczoraj. 2.02.2020. 33 dzień roku i 333 dni przed końcem roku. Data lustrzana. Dzień głębokiej transformacji, w którym stare niepotrzebne schematy mogły rozpuścić się, a my odczuć pełnię bezwarunkowej miłości (dzięki energii 333). Dzień, w którym mogły zapaść ważne decyzje, a marzenia zaczęły się realizować (oczywiście w swoim tempie). Kilka minut przed północą dostaję wiadomość od EmiBfly:

Stało się coś tak pięknego, że płaczę z radości i wdzięczności. Od zawsze pomagałam ludziom, ale nie miałam zrozumienia co w tym pomaganiu jest moim powołaniem – żeby byli radośni? Poczuli się lepiej? Uwolnili niepotrzebne schematy i było im łatwiej w życiu? Odblokowali się na miłość i stworzyli cudowną relację? I właśnie teraz głęboko to poczułam – ja pragnę, by ludzie poznali siebie, tak naprawdę poznali kim są, jakie jest ich piękno i światło i możliwości, by dzięki temu kreowali takie doświadczenia, które sprawią, że ich życie stanie się fascynującą i szczęśliwą podróżą. I mieli wsparcie we mnie, tak jak ja miałam i mam w Tobie.

EmiBfly całkiem długo szukała swojej właściwej drogi, miała wiele doświadczeń i perturbacji życiowych, które na przemian ją osłabiały i wzmacniały. Wzloty i upadki. Dylematy, kim jest i czego pragnie w życiu. Kiedy dostałam tę wiadomość, uszczęśliwiło mnie jej piękne doświadczenie i jednocześnie skłoniło do refleksji…

Od kiedy pamiętam świat duchowy był obecny w moim życiu. Zawsze miałam silnie rozwiniętą intuicję i inteligencję emocjonalną, byłam bardzo wrażliwym dzieckiem, które wyczuwało energie subtelne. I bałam się ich. Było to coś zupełnie innego od materialnego świata. Bo jak można wiedzieć coś, czego nie wyczytało się w podręcznikach szkolnych lub czego rodzice i nauczyciele nie powiedzieli lub nie potrafią wytłumaczyć? A jednocześnie fascynowało, bo skoro czuję i widzę, a potem to wydarza się w rzeczywistości, to chyba jednak jest coś na rzeczy. Strach jednak dominował nad fascynacją i zablokowałam na jakiś czas swoje zdolności. Nigdy jednak nie dały o sobie zapomnieć. 

Kiedy już jako dorosła, choć wciąż bardzo młoda, trafiłam zupełnie przypadkiem (choć przypadków nie ma ;)) na nauczycieli i ludzi, którzy sprawili, że świat duchowy stał się dla mnie dużo bardziej zrozumiały i naturalny, już nie miałam watpliwości – po prostu szłam tą drogą. Pojawiła się numerologia – zaczęłam zgłębiać ją wręcz z naukowym zacięciem. Najpierw na sobie samej, potem na najbliższych, stopniowo rozszerzając krąg. Potem naturalnie przyszedł do mnie kontakt z Aniołami, a właściwie: odpamiętał się. Nigdy nie byłam zbyt religijną osobą, ale modlitwa Aniele Boży, Stróżu mój towarzyszyła mi od samego początku życia. Łączyłam się ze swoim Aniołem Stróżem zawsze, teraz jednak świadomie otworzyłam się na kontakt z nim i innymi Aniołami i Archaniołami. A skoro przyszło to do mnie i doświadczałam wspaniałych medytacji z Aniołami, postanowiłam jeszcze bardziej zgłębić wiedzę, a potem podzielić się nią z innymi. I tak przyszło Anielskie Uzdrawianie. W międzyczasie było mnóstwo innych kursów i doświadczeń, z którymi rezonowałam bardziej lub mniej, badałam to, co odpowiada mi i co jest dobre dla mnie, w czym jestem dobra i to, czym mogę się podzielić. 

Potem – także zupełnie naturalne – przyszedł czas na Kroniki Akaszy. Co to takiego? Dla mnie to swoistego rodzaju „duchowy internet” – źródło wszelkiej wiedzy na temat każdej istniejącej duszy, pełne miłości i dobra dla nas. Jednak – w przeciwieństwie do internetu – nie jest bezosobowe. Informacje te przekazują nasi przewodnicy i nauczyciele duchowi, ale też Aniołowie, przodkowie – jeżeli jest taka potrzeba. Podczas odczytu z Kronik Akaszy łączymy się z tymi, którzy nas kochają – których znaliśmy kiedyś i których nie pamiętamy, a w świecie duchowym są naszymi najlepszymi przyjaciółmi – i rozmawiamy z nimi tak, jak w życiu. Kiedy nauczyłam się robić odczyty dla siebie, dla innych przyszło to bardzo, a nawet jeszcze łatwiej. Tak, jakbym robiła to od zawsze. 

Dlaczego o tym wszystkim mówię? Człowiek jest jedną z niewielu istot, która jest zarazem cielesna i duchowa. Żyje na Ziemi, ale pochodzi z energii, ze Źródła – jest duszą, która ucieleśniła się. Ma kontakt zarówno z tym, co ziemskie, jak i tym, co duchowe. Zawsze wiedziałam, że chcę pomagać ludziom, a kiedy wkroczyłam na ścieżkę świadomego rozwoju duchowego, to wszystko stało się logiczne i po prostu tą drogą szłam. Pomimo wszystko, choćby nie wiem co, ja po prostu wiedziałam, że ta droga jest dobra. Nie spłynęło na mnie oświecenie, nie miałam objawienia. Miłość, Światło, Dobro, ta droga… To po prostu było dla mnie normalne. 

A jednak po wiadomości od EmiBfly zdałam sobie sprawę, że choć to dla mnie takie naturalne, nigdy nie podzieliłam się z Wami, dlaczego to robię. Dzielę się z Wami wiedzą, robię portrety numerologiczne, Plany Duszy, Anielskie Uzdrawianie, odczyty z Kronik Akaszy, ale nigdy nie powiedziałam Wam, dlaczego to robię. Moja przyjaciółka co jakiś czas powtarzała mi: „Czas wyjść do ludzi, czas się otworzyć”, a ja nie do końca rozumiałam, co ma na myśli. Przecież się odsłaniam, pokazuję, co robię, co wiem – mówiłam. A tu nie chodzi o to – co, a po co. 

To, czego pragnę, to pomóc Wam odkryć piękno Waszej Duszy. Pokazać, że świat duchowy i materialny są ze sobą połączone i każdy z nas ma dostęp zarówno do jednego, jak i drugiego. Że wszystko, co widzimy, jest kwestią percepcji, a percepcję można rozszerzyć, spojrzeć na sytuacje życiowe z zupełnie innej perspektywy. Że jesteśmy otoczeni przez miłość i że wszystko ma swój głęboki sens, choć nie zawsze to dostrzegamy. Że jesteśmy na tym świecie, bo jesteśmy ważni. Bo jesteśmy piękni. Bo jesteśmy dobrzy. I mamy prawo pragnąć i rozwijać się w każdym kierunku – bo każdy z nas ma możliwości. Wszelkie 😉 

Wierzę, że każdy z nas pojawił się na tym świecie nie bez powodu. Każdy z nas ma jakąś przyczynę i cel. Ale celem tym nie jest znalezienie tej „swojej drogi”. Myślę, że zawsze jest się na swojej drodze. Droga ta może być asfaltowa, gruntowa, może być prosta i lekka, ale też długa i wyboista. Droga wygodniejsza i niekoniecznie przyjemna. Z ładnym i trochę mniej ładnym widokiem. Oczywiście na tej drodze znajdują się także przystanki i pobocza. Nierzadko nie znamy drogi, która będzie dla nas łatwa, lekka i będzie się nią miło podróżowało. Często kluczymy i zbaczamy z obranej ścieżki z różnych powodów. Czasami potrzebujemy się zatrzymać i odpocząć. A czasem trzeba znów zerknąć na mapę i wyznaczyć nową trasę. Czasem, żeby dojechać do celu, trzeba przejechać przez niekoniecznie przyjemny odcinek. Dróg jest wiele, ale my zawsze jesteśmy na drodze do celu 🙂

A więc Mapa Przeznaczenia to swoisty GPS, który pokazuje wiele tras (zawsze do celu), ale to my wyznaczamy tę najlepszą dla nas, wchodzimy na nią i sprawdzamy, jak się nią jedzie i jedziemy dalej lub zatrzymujemy się i wyznaczamy nowy kierunek. Świadomie i z odwagą. 

I tak minął ten magiczny 2.02.2020 🙂 Transformujący dla wszystkich. Dziękuję EmiBfly za inspirację i za to, że pomogłaś mi się otworzyć, Tobie Beatko za to, że jesteś, wszystkim Nauczycielom, którzy pojawili się w moim życiu i Wam za to, że mogę się z Wami podzielić nie tylko wiedzą i umiejętnościami, ale też sobą 🙂 

 

Jeżeli chcesz poznać lepiej EmiBfly, kliknij tu >>>

 

Przeczytaj także: Czym się zajmuję?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: